Każdy gracz zna ten moment. Intensywna rozgrywka, decydujące starcie… i nagle mysz zahacza o plątaninę kabli, słuchawki zsuwają się z biurka, a na blacie nie ma już miejsca nawet na kubek z napojem. Chaos na stanowisku gamingowym nie pojawia się z dnia na dzień. Zwykle narasta powoli - wraz z kolejnym monitorem, nowym kontrolerem, ładowarką, głośnikami czy mikrofonem. W pewnym momencie porządek przestaje istnieć, a zamiast komfortu pojawia się irytacja.
Warto spojrzeć na biurko szerzej. Nie jak na zbiór przypadkowych sprzętów, ale jak na centrum dowodzenia, które ma działać sprawnie, wyglądać dobrze i nie przeszkadzać w doznaniach, dla których włączamy komputer. Najczęściej to właśnie kable i drobne akcesoria psują efekt oraz odbierają przyjemność z gry.